Triki i iluzje czyli kariera Justyny Steczkowskiej

Justyna Steczkowska, oprócz nóg, lubi też podkreślać, że jest muzykiem. Tym bardziej dziwi więc jej ostatnie dzieło „Universe”, gdzie głosu piosenkarki tyle, co na lekarstwo. Dominuje obraz, elektronika i pogłos zrobiony na komputerze. I to wszystko pod pretensjonalnym pseudonimem Maria Magdalena. Byłam bezradna po zapoznaniu się z utworem, tym bardziej że Steczkowska ma opinię posiadaczki jednego z najwspanialszych polskich głosów o niespotykanej skali. Do tego nogi najdłuższe w show-biznesie i nieprzeciętna uroda. Taki jest wizerunek. A jaka prawda? – Justyna Steczkowska ma dużą skalę głosu, ale nie trzeba mieć dużej skali, by wydobyć takie dźwięki, jak ona to robi. Równie dobrze można wziąć piszczałkę albo listek i na nich wydobyć podobne dźwięki. Głos ma być przede wszystkim ładny. Dźwięki, jakimi ostatnio karmi nas Justyna, ładne nie są. To tak jakby mieć komplet 25 garnków, z których ani jeden ci się nie podoba. Na egzaminach do szkół muzycznych sprawdza się skalę głosu, ale jak kandydat ma barwę piły, to Rossiniego nie zaśpiewa – tłumaczy Dorota Curyłło, nauczyciel śpiewu oraz emisji głosu w Studiu Wokalnym im. Jerzego Wasowskiego w Warszawie. Curyłło zwraca uwagę na liczne maniery Steczkowskiej, które sprawiają, że jej intonacja również pozostawia wiele do życzenia. – Aby uzyskać wysoki dźwięk, Justyna używa często glissanda czyli najpierw robi pod niego podjazd. W efekcie zdarza jej się nie trafić z dźwiękiem w punkt i wychodzi nieczysto. Śpiewając głównie w rejestrze głowowym, nadużywa glissand i takich wysokich dźwięków, na których tekst jest niemożliwy do zaśpiewania. Na dodatek te wysokie dźwięki nie są przyjazne dla ucha. Nie robi też łagodnych przejść między rejestrami głowowym a piersiowym. W rezultacie, słuchając jej jednej piosenki, ma się wrażenie jakby dwie osoby ją śpiewały. Tak było choćby w utworze „Upiór w operze” zaśpiewanym w duecie z Januszem Radkiem.  Te maniery związane są z egzaltacją artystki. Justyna na pewno bardzo się sobie podoba – dodaje Dorota Curyłło. A co profesjonalista sądzi o najnowszym dziele piosenkarki? – W teledysku nie ma nic nowego. Jean Michel Jarre 40 lat temu tworzył bardziej zaskakujące kompozycje, a było to w czasach, gdy nie mieliśmy takich możliwości technicznych jak dziś. To w ogóle nie jest piosenka a wokaliza, oparta zaledwie na 3,4 dźwiękach. Każdy z nas je ma, a już na pewno wszystkie małe, piszczące dziewczynki. W dodatku bardzo egzaltowana, wniebowstąpienie wręcz i anielskie głosy – uważa Curyłło. Nie tylko w ostatnim klipie Steczkowskiej jest tak mało muzyki. Na scenie gwiazda skupiona jest na tym, by przyjąć odpowiednią tzn. seksowną pozę. Specyficznie trzyma też mikrofon, przebierając palcami jak na flecie. Czy obraz ma odciągnąć uwagę widza od muzyki? Możliwe. Ale dlaczego? Czyżby piosenkarka zdawała sobie sprawę ze swych słabości technicznych? Na pewno ułatwia sobie ona śpiewanie, stosując pewne triki. Zwróciła na to kiedyś uwagę Małgorzata Walewska w jednym z odcinków programu „Twoja twarz brzmi znajomo”, żartując, że Steczkowska robi tzw. vibrato mikrofonowe. Zamiast naturalnie wprawić w drżenie struny głosowe odsuwa i przysuwa do siebie mikrofon, dając złudzenie vibrato. A co z najdłuższymi nogami w show-biznesie? Spotkałam kiedyś piosenkarkę u szewca przy ul. Foksal, robiącego buty na zamówienie gwiazd. Zamawiała sobie egzemplarz na mniej więcej 25-centymetrowym obcasie i platformie 7 cm. Zapraszana do „Pytania na śniadanie” zamiast na kanapie siada zwykle na poręczy, żeby bardziej wyeksponować nogi w kamerze. – Nie ma najlepszych nóg, ale najlepiej je sprzedaje – powiedziała mi kiedyś prezenterka telewizji publicznej. Co zaś do nieprzeciętnej urody wokalistki, rozmawiałam o tym niedawno z makijażystką gwiazd. Zdradziła mi, prosząc o dyskrecję, że tajemnicą perfekcyjnego wyglądu Steczkowskiej jest jej współpraca od lat z tą samą makijażystką. – To Ewa Gil, ona zna świetnie twarz Justyny. I, o ile my wszystkie malujemy się w ten sposób, że podkreślamy to, co ładne, a tuszujemy niedoskonałości, to u niej to jest posunięte o wiele dalej. Ewa po prostu maluje twarz Justyny od nowa jak obraz na płótnie. Zgodnie z koncepcją, którą obie sobie wcześniej założyły. Tak namalowana od podstaw twarz zawsze jest ładna, ale jednocześnie wygląda sztucznie – usłyszałam od makijażystki. Do tego trzeba dodać włosy, którymi diwa zarzuca ochoczo na scenie, przyjmując pozę  syreny. Gwoli jasności: są one doczepione, Steczkowska od lat jest ambasadorką firmy  oferującej takie usługi z wykorzystaniem włosów zachodnich, słowiańskich i azjatyckich do wyboru. No i mamy efekt „kobiety o nieprzeciętnej urodzie, najdłuższych nogach w show-biznesie i niespotykanej skali głosu”. Tyle jest warta prawda w świecie gwiazd. Chciałabym, by pamiętały o tym wszystkie zakompleksione kobiety, gdy czekając w kolejce do fryzjera, zachwycają się kolejną okładką z Justyną Steczkowską.

The following two tabs change content below.

Iwona Aleksandrowska

Czas mija. Każdego dnia jesteśmy coraz młodsi i coraz piękniejsi.

Ostatnie wpisy Iwona Aleksandrowska (zobacz wszystkie)

8 thoughts on “Triki i iluzje czyli kariera Justyny Steczkowskiej

  1. Tak, egzaltacja to chyba najlepsze określenie jakie przychodzi do głowy na myśl o Pani Justynie. Szkoda trochę, bo na polskiej scenie muzycznej brakuje trochę świeżości.

  2. Muzyka Justyny Steczkowkiej, jej niebywały głos, osobowość, a także projekty z cyklu Maria Magdalena, są niebanalne, przeznaczone dla nieprzeciętnej publiczności, jeśli ktoś tego nie rozumie, niech nie słucha, a jeśli nie szanuje lub prostacko krytykuje, niech nadal żyje w swoim nudnym, przykrym świecie…

  3. Omówienie możliwości wokalnych piosenkarki na podstawie jednej piosenki?
    Do tego uwagi związane z pseudonimem, w którym użyto imion Justyny!ale tu kłania się brak wiedzy.!
    Co do utworu, to tylko jedna piosenka z projektu MM, która nie jest być może dla słuchacza „tzw. zjadacza chleba” ale BJORK, też tego nie robi, a jej muzyka czy głos może być pretensjonalny w Pani opinii i sposobu przedstawiania swego zdania.
    UNIVERSE to muzyka i wokalizy, wszystko skomponowane i współgrające ze sobą.
    Proponował bym ocenić wokalne możliwości Justyny biorąc pod uwagę jej 25 lat pracy i piosenek, w których nie tylko śpiewa ale jest też i autorką muzyki czy też tekstów.
    Kolejnym słabym punktem artykułu jest podawanie cytatów tzw. osób anonimowych ktoś coś powiedział nie wiadomo kto, to bardzo nieprofesjonalne.
    To, że kobieta chce ładnie wyglądać nikogo nie powinno dziwić, a o doczepianych włosach sama Justyna wspominała więc to żadna sensacja.
    Kończąc chciał bym zaznaczyć, że najlepiej ocenia się muzyka, gdy pójdzie się na jego koncert, nie festiwal, tylko koncert w clubie, wtedy może Pani zobaczyć artystę w swoim żywiole, jak śpiewa i jak się prezentuje na scenie, a następnie może Pani dać obiektywną ocenę.!
    Pozdrawiam.

  4. Troche przykro, ze taka oto pani zwie sie specjalistka od emisji glosu, a pieprzy, ze barwa jest najwazniejszym aspecktem instrumentu jakim jest wokal. NIE. Co prawda, aby zaczac nauke spiewu czlowiek musi przelamac jakikolwiek strach/wstyd etc, dlatego tez czesto jedynymi ludzmi, ktorzy studiuja wokalistyke sa naturalnie obdarzeni przyjemna barwa i szerszymi mozliwosciami interpretacyjnymi, indywidualisci. JEDNAKZE, co liczy sie bardziej od barwy jest technika. Dlaczego? Dlatego, ze wokal to instrument, ktory musi byc pielegnowany i kontrolowany w ten sam sposob co kazdy inny, co oznacza, ze nieumiejetne produkowanie dzwieku moze byc dla ucha przyjemne, a jednoczesnie niepoprawne i zdeformowane. Nie wspominajac juz o tym, ze przy odpowiedniej technice barwa glosu moze przejsc masywna modyfikacje. Na przyklad Maria Callas – fenomenalna spiewaczka, z niesamowita skala, mnogim kolorytem (mam na mysli, ze jej wokal posiadal wiecej niz jeden koloryt, od dramatycznych, kontraltowych dolow do koloraturowych wyzyn, ktore zaskakiwaly swa lekkoscia) i teatralnoscia. Do tej pory jest uwazana, za wybitnosc, jesli chodzi o jej mozliwosci, jak i technike. Pomimo tego, ze generalnie postrzegana, za w0kalistke z A-List Maria Callas posiadala okropnie ciezka i na pierwszy sluch nieprzyjemna barwe glosu. Sama kilkakrotnie mowila jak bardzo jej nie trawila, a nawet chciala zrezygnowac ze spiewu kiedy po raz pierwszy uslyszala swoj nagrany wokal.

    Generalnie bzdety. Czy Steczkowskiej glos jest zmanierowany? Tak, dlatego, ze podczas spiewu Justyna skupia sie na poprawnym spiewie, modyfikuje swoje samogloski, uklada jezyk i rzuchwe w taki,a nie inny sposob bo jest swiadoma, ze kazdy ten detal ma OGROMNY wplyw na jakosc jej glosu i zdrowa produkcje czystych nut. Jej barwa rowniez jest, obiektywnie mowiac (coz, w sprawach wokalu ciezko o obiektywne opinie), brzydka – nosowa, ‚stlamszona’ i generalnie przy pierwszym odsluchu nie brzmi przekonywujaca. ALE Justyny produkcje ma wysmienita, spiewa czysto i nie probuje siegac nut, ktore sa poza jej mozliwosciami, dzieki czemu nie przeciaga krtani, co oznacza brak jakichkolwiek nadwyrezen…

    Ech, mialem tyle do napisania, ale w polowie stwierdzilem, ze nie mam ochoty na internetowa klotnie. Mimo tego i tak publikuje to co do tej pory napisalem, zeby autor mogl zdecydowac sie na dalsza edukacje pod zakresem wokalistyki, poniewaz ich dotychczasowa wiedza jest absurdalnie falszywa.

  5. Jeszcza taka mala informacja na koniec: Justyna zazwyczaj posluguje sie falsettem kiedy wykonuje swoje glissandos, a nie rejestr glowowy.
    Prawda jest, ze nie ma tego ‚srodkowego’ rejestru i jej przejscia z piersiowki na glowowy rejestr moga byc nieprzyjemne, chociaz jej umietnosc tworzenia harmonii czesto umila owe przejscia, ale co kto lubi. To samo jesli chodzi o wibrato – co kto lubi. Juz nie wspominajac, ze Justyna muzyczny autorytet, Bjork, sama nie posluguje sie wibrato. Wrecz przeciwnie, im wyzej tym bardziej dzwiek kontrolowany, nie oparty na drganiach, ktore czesto pozwalaja, na lekkosc w produkcji. Jezeli juz sie czepiac owych pan za obieranie specyficznych technik wokalnych to skupiac sie, na ISTNIEJACYCH wadach w wokalach. Aaaa, no i Justysia pokazala umiejetnosc wibratta w swoim glosie podczasz wykonywania akustycznej wersji utworu LEC.

    A to, ze utwor jest oparty na trzech czy czterech nutach…?!?!?! Od kiedy to wokalne akrobacje musza byc urozmaicane nieptrzebnymi popisami? Trafiasz w dzwiek, spiewasz czysto to nagrywaj. Utwor to cos wiecej niz wokal!

    I tak na do widzenia – Justyna tworzy muzyke popularna/alternatywna/elektroniczna, nie klasyczna, dlatego nie ma ona obligacji przestrzegania zasad, ktore panuja wsrod spiewakow klasycznych. Obrala taka droge, ktora pozwala jej na wolnosc w zakresie ekspresji. ergo jesli sie nie podoba to prosze lokal opuscic.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>