Poważnie o Polsce koło beczki z małosolnymi

W wigilię w sklepie spożywczym Alma, a dokładnie koło beczki z ogórkami małosolnymi spotkałam ministra Mariusza Kamińskiego. Zaledwie kilka godzin wcześniej o 4. nad ranem jego partia przegłosowała w Senacie ustawę rozjeżdżającą Trybunał Konstytucyjny. – Panie ministrze, co wy robicie? – zakrzyknęłam zatem wzburzona. A on na to: Dobrze robimy. – Rozwalacie Trybunał Konstytucyjny, łamiecie konstytucję, demontujecie III RP! – prawie że krzyczałam na pół sklepu.  Wygarnęłam mu wszystko, co w kwestii aktualnej demolki PiS leży mi na wątrobie. Mariusz Kamiński jak mantra powtarzał, że będzie dobrze, że zmienię za rok zdanie i że w ogóle jest wigilia i życzy mi wszystkiego najlepszego. Niestety, nie mogłam odpowiedzieć mu tym samym, bo ja szczerze życzę panu ministrowi i jego kolegom, żeby jak najszybciej stracili władzę.  Dla dobra Polski. Usiłowałam przemówić mu do sumienia, przywołując najwspanialsze karty polskiego konstytucjonalizmu, wbrew którym działają. Apelowałam więc, by pamiętał o Konstytucji 3 maja, pierwszej w historii Europy, o czym na zachodzie prawie nikt nie wie. – Ja bardzo szanuję Konstytucję 3 maja, jestem historykiem – zapewniał mnie Kamiński. – I co z tego, Duda jest prawnikiem, a co robi z prawem? – odparowałam. Mówiłam, że moim zdaniem to, co się dzieje, to czasy saskie i liberum veto, bo jak inaczej nazwać wymóg głosowania 2/3 sędziów, paraliżujący Trybunał? Niestety, minister był kompletnie zamknięty na moje argumenty. Powtarzał, że wygrali wybory, mają mandat i będą realizowali swój program.  Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek tak bardzo nie mogła znaleźć z kimś wspólnego języka. A szczerze chciałam dojść do jakiejś wspólnej konkluzji. Gdy Kamiński zapewniał mnie, że nie ograniczą praw obywateli i że nadal będzie wolność słowa, spytałam więc: – Zatem na moim blogu będę mogła napisać, że uważam Jarosława Kaczyńskiego za największego szkodnika RP i pan mnie nie aresztuje? Tu ministra zatkało.  Potrzebował chwili, by odpowiedzieć: Nie. Najwyżej pan prezes panią pozwie. – To dobrze, to będę pisała prawdę – odpowiedziałam. Ale najciekawsze było to, że w trakcie całej naszej dyskusji nikt w sklepie nie zwracał na nas uwagi, ludzie mijali nas z koszykami i z kompletnie obojętnymi minami. Moglibyśmy się pobić, a oni udawaliby, że nic nie widzą. To jest chyba ta znieczulica, która daje o sobie znać, gdy ktoś umiera na przystanku, a przechodnie nie reagują. Dopiero pod koniec mojej rozmowy z Kamińskim jeden z kupujących odezwał się. – Proszę pani, szkoda czasu i energii.  Kamiński chyba uznał, że staje po jego stronie, bo od razu rzucił się do składania życzeń owemu panu. Ja zaś tłumaczyłam, że nie zgadzam się absolutnie z tą postawą. – Oni muszą wiedzieć, co ludzie o nich myślą – powiedziałam. I tak uważam.

The following two tabs change content below.

Iwona Aleksandrowska

Czas mija. Każdego dnia jesteśmy coraz młodsi i coraz piękniejsi.

Ostatnie wpisy Iwona Aleksandrowska (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>